Lęk przed bliskością

Wiele osób mówi, że chce bliskości. Chce relacji, w której można być sobą, czuć wsparcie i bezpieczeństwo. Jednocześnie coś w środku napina się, gdy druga osoba zbliża się za bardzo.

Bliskość bywa doświadczeniem sprzecznym. Pociąga i jednocześnie budzi niepokój. Otwiera możliwość bycia widzianym, ale też odsłania to, co kruche.

Czasem pojawia się wycofanie. Czasem chłód. Czasem nadmierna niezależność, która ma chronić przed zależnością. Z zewnątrz może to wyglądać jak dystans albo brak potrzeby relacji.

Pod spodem często jest lęk. Lęk przed odrzuceniem. Lęk przed utratą kontroli. Lęk przed tym, że jeśli ktoś zobaczy zbyt wiele, przestanie chcieć zostać.

Bliskość wymaga zgody na niepewność. Na to, że druga osoba jest odrębna, nieprzewidywalna, że może zranić, nawet nie chcąc.

W psychoterapii ten lęk często pojawia się również w relacji z terapeutą. Może przybierać formę wycofania, milczenia, ostrożnego dozowania informacji albo nagłej potrzeby przerwania procesu.

To nie jest przeszkoda w terapii. To część pracy. Stopniowe doświadczanie relacji, w której napięcie może być nazwane, a odsłonięcie nie kończy się odrzuceniem.

Lęk przed bliskością nie znika nagle. Zmienia się wtedy, gdy pojawia się doświadczenie, że można być w relacji bez utraty siebie.

Jeśli rozważasz rozpoczęcie psychoterapii, możesz skontaktować się w celu umówienia konsultacji.

Więcej o tym, jak wygląda psychoterapia psychodynamiczna w Krakowie , możesz przeczytać tutaj .